Dzieciaczki Robaczki 😉
Dziś chciałabym porozmawiać z Wami o czymś, co zgoła i absolutnie wykracza poza moje kompetencje 😉 A skoro się nie znam, to się wypowiem, jako statystyczny Polak 😉
Co to dzisiaj Wam wymyśliłam? Ano słuchajcie 😛
Sytuacja, w której wszyscy się nagle znaleźliśmy jest tak dla Was, jak i dla nas – zupełnie nowa. Nie martwcie się, że nie macie zbyt wiele pojęcia o zdalnym nauczaniu. MY TEŻ NIE!!! 😀 (W sensie: ja nie mam 😛 ale jako osoba z przerośniętym ego – piszę o sobie w liczbie mnogiej 😉 ). Dla nas jest to podobnie trudne – jak dla Was. Dlatego popełniamy błędy: albo Was przeładowujemy materiałami i zadaniami albo dajemy Wam bardzo mało, żeby Waś nie obciążać a wtedy Wy macie wrażenie, że się Wami nie interesujemy. Znalezienie złotego środka chwilę potrwa. Mam nadzieję, że już kolejny tydzień będzie lepszy: spokojniejszy i bardziej owocny.
Ale tak generalnie to nie o tym chciałam. To był tylko przydługi wstęp.
Być może nie wiem za wiele o zdalnym nauczaniu i uczeniu się, AAALEEEE!!! jako osoba, która od wielu lat prowadzi swoją działalność, czyli jest sobie szefem: sama sobie „sterem, żeglarzem i okrętem” 😉 Co oznacza, że mam całkiem spore doświadczenie w organizacji swojego czasu 😛 Nie twierdzę, że jestem w tym Mistrzem (chociaż jestem naprawdę całkiem niezła 😛 ) a wszystko, czego się w tej kwestii nauczyłam pochodzi z jednej JEDYNEJ, za to absolutnie genialnej książki Briana Tracy’ego „Zjedz tę żabę”. Książka jest absolutnie wspaniała i w odpowiednim momencie uratowała mnie przede mną samą 😛 (długa historia, może kiedyś Wam opowiem 😉 ) Nie dam rady jej Wam tutaj całej streścić (z resztą nie wszystko tak dobrze pamiętam) ale podam Wam parę najistotniejszych rad na tacy:
-
„Zjedz tę żabę”
Sam tytuł książki wziął się z zaobserwowania pewnego zjawiska, które polega na odsuwaniu w nieskończoność niechcianego zadania. Każdy z nas, niemal każdego dnia, ma do wykonania jakąś rzecz, której nie lubi, nie chce, boi się. To jest właśnie owa „żaba”. Teoria Tracy’ego (a ja ją popieram również swoim doświadczeniem :P) polega na tym, żeby kiedy już przejdziemy do produktywnej części dnia, pierwsze co powinniśmy wykonać to właśnie zjeść tę wielką, wstrętną, obrzydliwą żabę. Nie odsuwać ją od siebie. Nie zamykać oczu i uciekać przed nią. Tylko połknąć, jak lekarstwo. Jeżeli uda Ci się załatwić już na początku dnia tę niechcianą, przerażającą Cię i zniechęcającą Cię sprawę – dostaniesz mega giga wielkiego kopa energetycznego i cała reszta zadań, które masz do wykonania jeszcze tego dnia przejdzie Ci gładko, lekko, niemal przyjemnie 😉 W końcu przecież to najgorsze masz już za sobą! Poza tym – bardzo często się okazuje, że to, co PRZED wydawało się takie straszne, wcale nie było aż takie 🙂 To oczywiście ogromny skrót i uproszczenie tego, o czym pisze autor książki, ale mam nadzieję, że kumacie o co chodzi?

-
Planowanie.
To mega istotny element domowego funkcjonowania: Zaplanujcie sobie każdy dzień Waszego kolejnego tygodnia. Myślicie: „Planowanie??? eeee! Nuudaaa! My chcemy żyć spontanicznie!”. Po pierwsze: życzę powodzenia ;] Po drugie: ale ja Wam nie każę planowac każdego dnia co do minuty 😛 Zaplanujcie zarys. Np:
7:00 – pobudka (mycie się, ubranie, śniadanie)
8:00 – lekcje (matma i fiza)
10:00 – drugie śniadanie
10:30 – lekcje (biola i chemia)
12:30 – przerwa na Larę Croft i Temple of Osiris 😉
14:00 – lekcje (polak)
15:00 – obiad i wolne
W międzyczasie do zrobienia:
– tel. do Franka
– buziaczek dla Kaśki
– buty do szewca
– wyjąć kurczaka z zamrażarki
Ależ oczywiście, że nie da się zrealizować wszystkiego co do minuty. Ale jest bardzo duża szansa, że o 15:00 skończycie zajęcia i nie dość, że będziecie mieli całe wolne popołudnie, to jeszcze nic nie będzie wisiało Wam na głowie, że jeszcze musicie to zrobić. To daje mnóstwo dobrej energii do działania. Uwierzcie mi, że w takie dni, w których udaje mi się zrobić wszystko, co muszę do np. godziny 12:00 daje mi takiego kopa, że do końca dnia wyrabiam 180% normy (w sensie: wykonuję pracę również z kolejnego dnia roboczego i dzięki temu – następnego dnia mogę sobie odpocząć i spędzić czas na czymś innym, niż praca 🙂 ).
Powyższy plan jest oczywiście abstrakcyjny – musicie go sobie dostosować do Waszych potrzeb i okoliczności, w jakich funkcjonujecie. Jeśli potrzebujecie pomocy, podpowiedzi – napiszcie na prive – pomogę z radością. Tylko też się nie denerwujcie, że nie odpisuję dłuższy czas – nie mam FB ani Msg na telefonie. Wchodzę przez przeglądarkę. Zatem – nie wiem, że ktoś do mnie pisze, zanim nie wejdę i nie sprawdzę co tam na fejsie 😛
-
Ergonomia działania.
Czyli planowanie z sensem. Planowanie tak, aby tracić jak najmniej czasu. Jak to zrobić? Łączyć podobne – na przykład. Czyli gdy odrabiasz biologię i masz do odrobienia jeszcze chemię i język angielski, to połącz biologię i chemię w jeden blog. Jest wielce prawdopodobne, że będą wymagały skorzystania z tych samych narzędzi. Jeśli wiesz, że musisz iść do kuchni po kawę i jednocześnie masz na swojej liście zadań „wyjęcia kurczaka z zamrażarki” to zrób to „za jednym zamachem” 🙂 I tutaj też dowiesz się jak istotne jest zapisanie wszystkich rzeczy, jakie musisz wykonać danego dnia: między innymi właśnie po to, by WIDZIEĆ i MYŚLEĆ jak to ogarnąć w jedną logiczną całość i nie miotać się po swoim dniu, tracąc czas i nerwy. I bardzo szybko może się okazać, że to, co zajmowało nam 4 godziny, teraz będzie nam wypełniało nie więcej, niż półtorej.

-
Metoda sera szwajcarskiego.
Czym się charakteryzuje taki ser? Ano tym, że ma dziury. I my też możemy mieć dziury. Albo raczej: robić sobie dziury w czasie 😉 Jeżeli masz przed sobą zadanie, o którym wiesz, że jest duuużeeee i wykonanie go może Ci zająć wiele ciężkich godzin i wiesz również, że nie podołasz wykonaniu całego naraz – zrób sobie w nim dziury 😛 Np.: wiesz, że masz do napisania wypracowanie – kobyłę na język polski 😉 Załóż sobie, że będziesz pisał 45 min. a potem przez 10 min. możesz powisieć na necie. A potem znowu pisz przez 45 min. I znowu przez kolejne 10 porób coś innego: zrób szybko zadanie z matmy, a jeśli potrzebujesz odsapnąć – pograj w głupią gierkę. ALE!!! Pilnuj czasu! Jeśli zaczniesz rozciągać przyjemności zanim ukończysz robotę – zobaczysz, że żaba zje Ciebie 😛
Myślicie sobie: „łeeee…. to takie… dla dorosłych!”. A Wy to co? dzieciaczki jeszcze? Dorośli już jesteście. Jakby to powiedziała mi moja mama: stare konie! 😉 Wiem, że ta sytuacja jest trudna: wielu z Was boi się bardziej, niż na głos przyznaje. Wielu jeszcze nie kuma co tu się wyrabia. A tu jeszcze każą się uczyć w domu, gdzie młodsze rodzeństwo włazi na głowę, każdy w kółko czegoś od Was chce i jeszcze słońce za oknem świeci 😛 Wiem, że jest trudno. Na serio – wiem… My (nauczyciele) wcale nie jesteśmy w takiej odmiennej sytuacji. I Waszym rodzicom, jeśli siedzą na pracy zdalnej w domach – też nie jest łatwo. Bowiem sytuacja jest trudna, nie łatwa. Musimy sobie jakoś wszyscy wzajemnie pomóc, żeby to przetrwać bez większych uszczerbków na zdrowiu fizycznym i psychicznym 😉

I tu następuje jeszcze parę praktycznych rad ode mnie:
-
Wstawaj rano.
Niezależnie od tego, czy jesteśmy „rannymi ptaszkami” czy „nocnymi markami” jesteśmy bardziej produktywni w porannych godzinach. Na świecie wtedy panuje większy spokój i cisza. A jeśli będziesz miał mniej rozpraszaczy i przeszkadzaczy – szybciej uporasz się ze swoimi zadaniami. ALE UWAAGAA!!! Jeżeli wstajesz rano i zamiast pracować gapisz się tępo w kartki zeszytów – może się okazać, że jesteś tym ułamkiem procenta, który nie może pracować rano. W takim przypadku – poszukaj pory, w której pracuje Ci się najspokojniej i najbardziej wydajnie. Przetestuj różne pory dnia. A może już to wiesz? Wciel w życie! 🙂
-
Komunikacja.
Nie bójcie się mówić o swoich potrzebach: nam, rodzicom, rodzeństwu, znajomym. Jeżeli zadajemy Wam za dużo – powiedzcie. Oczywiście grzecznie i z wzajemnym szacunkiem: „Pani X kochana! To trzecie zadanie w tym tygodniu. Nie mamy szansy odrabiać innych lekcji – błagamy o litość” 😉 Na przykład 😉 Albo „Panie Y kochany! Bardzo nam brakuje Pana pomocy przy rozwiązywaniu zadań z przedmiotu Y. Czy możemy prosić o jakąś zdalną pomoc? Nie tylko kolejne kartki z podręcznika, do przeczytania?” Kumacie o co kaman?
-
Asertywność.
Macie prawo też mówić „przepraszam, ale nie”. Np. „mamo, przepraszam, ale nie mogę ci teraz pomóc, bo się uczę”, „Nie, siostra, teraz się z tobą nie pobawię, ponieważ piszę wypracowanie z języka polskiego”. Być może potrzebujecie rozmowy z kimś i wyjaśnienia mu, że owszem, nie chodzicie teraz do szkoły, ale nie macie wolego od nauki.
-
Proszenie o pomoc.
A może potrzebujecie, żeby ktoś z nas z kimś porozmawiał i coś wyjaśnił? Nie bójcie się poprosić o pomoc. Nie bójcie się prosić o pomoc przy lekcjach. A może wiecie, że codziennie ok 11:00 Wasza mama robi sobie drugą kawę? Podejdźcie i poproście o pomoc: „Mamo, gdybyś w czasie parzenia kawy mogła zrobić mi kanapkę, nie traciłbym czasu na samodzielne przygotowanie sobie posiłku i dzięki temu może udałoby mi się wcześniej kończyć lekcje”. Pamiętajcie zawsze o tym, że nikt nie siedzi w Waszej głowie, nikt nie rozumie za Was sytuacji, w której jesteście. Jeżeli nie wyrazicie na głos (ale bez kłótni i złości!) swoich potrzeb, wątpliwości i próśb – nikt ich za Was nie wypowie. A jeśli nie zostaną wypowiedziane na głos, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, ze nikt się tego nie domyśli 😉
-
Skupienie.
Gdy już pracujecie – pracujcie i nie rozpraszajcie się. Wyciszcie telefon, wyłącznie FB w przeglądarce, poproście sąsiada, żeby ściszył swoje radio 😉 Im bardziej się skupicie – tym robota Wam szybciej pójdzie. I to nie są jakieś tanie chwyty marketingowe 😛 Znacie to?: Czytacie zadanie z matmy, ale pod koniec treści – odzywa się czat na FB, więc czytacie, bo pewnie sprawa nie może poczekać. Okazuje się, że to kolega podesłał Wam właśnie głupiego (śmiesznego, ale wciąż głupiego mema). Chcecie rozwiązać zadanie, ale… już zostaliście rozproszeni, więc zaczynacie czytać od początku. I właśnie otrzymujecie powiadomienie z insta, że ktoś skomentował Waszą focię. No to już zupełnie nie może poczekać! I jeszcze trzeba odpisać debilowi, że się nie zna. Albo wysłać serduszko psiapsiułce, bo jest zachwycona. A potem można sprawdzić co kto nowego wrzucił. I nagle po 20 minutach skrolowania orientujecie się, że zadanie z matmy ciągle nie rozwiązane… Znacie to, nie? Spoko, ja też 😀 Poproście zatem i swoich bliskich, aby w miarę możliwości nie przeszkadzali Wam. Pomyślcie ile czasu tak tracicie. Zadanie, które mogło Wam zająć 5-10 minut, nagle się okazuje, że zabrało Wam z życiorysu 2 godziny… I po co?

Na dzisiaj to tyle. Jeżeli coś istotnego jeszcze mi się w tej kwestii przypomni – na pewno to dopiszę 🙂 A tymczasem: przeczytajcie to, posłuchajcie starszych, przetestujcie, zobaczcie jak genialnie to działa! 🙂 Jesteście teraz sami odpowiedzialni za swój czas. Ale odpowiedzialność to nie tylko prawo do robienia tego, co się chce i kiedy się chce i jak się chce, ale również umiejętność patrzenia co jest dobre a co lepsze i ponoszenia konsekwencji swoich wyborów.
Witajcie w naszym świecie Młodzi Dorośli :*

PS. Foty są oczywiście totalnie od czapy – aby się przyjemniej tekst czytało 😉


60 komentarzy
Roxana
23 marca 2020 at 11:49Bardzo lubię planowanie i tworzenie list. Jeśli tylko mam się za coś zabrać zaczynam od stworzenia listy- czego potrzebuje, co muszę zrobić. Prowadzę kalendarz codziennie, więc wiem co mam do załatwienia danego dnia. Całkowicie zgadzam się z teoria, ze najlepiej zrobić trudna rzecz, która rzekoma wykracza poza nasze umiejętności. Po pierwsza jestem zdania ze najpierw obowiązki, a później przyjemności, a po drugie tak jak wspomniałaś daje nam to gigantycznego kopa na cały dzień. Nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnia chwile i później być zaskoczona nagromadzeniem wszystkich zadań, które muszę wykonać, bo jest duża szansa, że po prostu o czymś zapomnę. Natomiast nie zgadzam się z metoda sera szwajcarskiego, ponieważ według mnie to jest forma później wspomnianych rozpraszaczy. Kiedy zacznę coś robić nachodzi mnie tzw. wena twórcza i jeśli przerwę np. opowiadanie trudno mi później do niej wrócić.
Warning: A non-numeric value encountered in /home/sanspony/domains/multisenso.pl/public_html/wp-content/themes/sepia/functions.php on line 538
fotografka
24 marca 2020 at 18:46Prawdę mówiąc metoda dziur w serze dotyczy trochę grubszych spraw, niż praca domowa. Bo wyobraź sobie, że masz na raz napisać pracę magisterską, albo książkę 😉 No ni dy ry dy 😉 Bardzo dziękuję za ten komentarz i od razu swój swego pozna 😀 <3
julka sciagaj
23 marca 2020 at 12:12Ja np. nigdy nie potrafilam trzymac sie takiej listy. zawsze gdzies sie spoznie albo przypomne sobie ze musze zrobić cos jeszcze. Teraz podczas kwarantanny odrabiam wiekszosc pracy domowej (co jest rzadkoscia) wiec wychodze na plus. Wciaz jednak zabieram sie za to w losowym momencie, kiedy akurat mi sie chce lub kiedy juz masakrycznie mi sie nudzi. Z drugiej strony nie mam zbyt duzo obowiazkow i naprawde koge szybko uwinac sie ze wszystkim, dlatego uwazam ze plan dnia nie jest mi potrzebny na ten moment. Za to mysle ze moglby mi sie przydac gdy bedziemy chodzic do szkoly, bo wtedy jest totalny balagan w moim zyciu. Sprobuje cos rozplanowac na ten powrot do normalnosci. zdrowia!
fotografka
24 marca 2020 at 19:00Konieczność prowadzenia list pojawia się wraz ze wzrostem liczby obowiązków. To naturalne. Z drugiej strony: przy takiej trzepakowatości, jaką posiadam w swej naturze z urodzenia, NIE PLANOWANIE byłoby katastrofą dla mojego biznesu 😀 😉
Paulina Karaszewska
23 marca 2020 at 16:26Jakoś nigdy szczególnie niczego nie planowałam. Większość rzeczy robiłam spontanicznie, nawet zwykłe wyjazdy nie były planowane. Planowanie pracy zazwyczaj rzeczy bardzo ważnych tworzyłam tylko w głowie choć i tak najpierw robiłam rzeczy, które wymagały dłuższego zaangażowania a potem dopiero coś co można było zrobić szybko. Myślę, że planowanie w tym okresie jaki teraz panuje to świetne rozwiązanie, pomimo lekcji zdalnych mamy mnóstwo wolnego czasu, z którego korzystamy żeby myśleć co zrobić ale na myśleniu się kończy. Zaplanowanie choć jednego dnia może sprawić że zrobimy w końcu coś na co nie mieliśmy wcześniej czasu. Robienie listy, czy nawet zdjęć przypominających o tym co możemy zrobić jest bardzo przydatne. Myślę, że to świetny pomysł i chyba czas planować 🙂
Pozdrawiam i życzę zdrówka 🙂
fotografka
24 marca 2020 at 19:01Trzymam kciuki za wprowadzanie planów w życie! Ale też rób tak, jak czujesz: jeżeli Twoje doświadczenie podpowiada Ci, że do niczego na tym etapie Ci się to nie przyda, to też nic na siłę 😉 Bużka! :*
Paulina Karaszewska
23 marca 2020 at 16:39Nigdy jakoś szczególnie niczego nie planowałam. Twierdząc że spontaniczne decyzje też są fajne i wnoszą coś do naszego życia. Planowanie nawet najzwyklejszego wyjazdu było tylko w mojej głowie, spakować się, kupić bilet i w drogę, reszta później. Rzeczy, przy których muszę posiedzieć dłużej teraz, reszta na szybko kiedy zrobię poprzednie. Jednak w okresie jaki teraz panuje mamy dużo, aż za dużo czasu. Mimo, że mamy teraz lekcje zdalne, ciągle siedzimy w domach, odrobienie pracy domowej zajmuje nam chwilę, oglądanie seriali na netflixie już nam się nudzi i co robić dalej? Pomyślmy ile rzeczy chcieliśmy jeszcze zrobić ale zawsze brakowało nam czasu i chęci, teraz czasu mamy aż za dużo więc czemu nie. Myślę, że zaczęcie planowania jest świetnym pomysłem, robienie listy czy zdjęć rzeczy które możemy zrobić ułatwi nam rozplanowanie czasu. Więc trzeba zacząć działać!
Dużo zdrówka 🙂
Wiktoria D.
24 marca 2020 at 16:12Skupiłam się bardzo czytając to co tu napisałaś.Jestem w szoku że potrafisz sobie tak rozplanować dzień aby mieć czas dla siebie a przy tym wykonujesz swoją prace na 7 z +! Ja zawsze byłam osobą która nie potrafi zaplanować dnia , kiedy co robie.Nie jestem też porannym ptaszkiem 🙁 . Uwielbiam patrzeć natomiast ile wkładasz serca i własnej pracy na zrobie choćby tego posta.Szczerze ja nie widzę siebie zorganizowanej za pare lat i gdzie będę też tego nie wiem.Wiem jednak jedno że napewno postaram się chociażby jeden dzień zaplanować i zobaczyć jak to jest.
Wiktoria
24 marca 2020 at 16:25Skupiłam się bardzo czytając to.Jestem w szoku że ci się chce.Wiem wiem właśnie napisałaś o tym żeby najlepiej rozplanować swój dzień i mieć chwile dla siebie.Wykonujesz swoją prace i masz tą chwilkę aby wypić w spokoju kawę i być spokojna że wypełniłaś swoje obowiązki.WOW ja nigdy nie miałam zaplanowanego dnia od A do Z.Ja jestem osobą bardzo leniwą i szybko się poddająca i jak to się na mnie odbije za pare lat tego nie wiem.Ten post mimo że szybko się go czyta ty musiałaś posiedzieć i zaplanować jak to wykonać.To nie pierwszy raz kiedy mnie zaskakujesz Kaju. Chciałabym mieć rozplanowane co kiedy robie ale nie umiem.Oczywiście postaram się tak jak ty postarałaś się z napisaniem tego od siebie.Obiecuje że jeden dzień będzie zapisany na kartce żeby wiedzieć co robić po kolei.Wszystko zrozumiałam co jest powyżej zapisane 🙂 . Ty pracujesz na 7 z +! I oby tak dalej naprawdę.Ten post dał mi wiele do przemyślenia i mam nadzieje że ja sama coś zmienię.A rzeczy trudne zawsze mnie przerażały i to nie tylko kwestia pracy domowej :). A podsumowując dziękuje że Tobie się chciało napisać to i opublikować a ja mam nadzieje że dobrze wykorzystam to!
Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo zdrowia.
fotografka
24 marca 2020 at 19:04Dziękuję Ci za Twoje szczere słowa. Wiesz – stanięcie w prawdzie przed samym sobą i przyznanie się, że jest się leniem, to jest już połowa sukcesu! 😀 Serio! 🙂 Trzymam kciuki za podejmowane przez Ciebie próby. I nie zniechęcaj się – pamiętaj, że nie od razu Rzym zbudowano! 🙂 PS. I mega dzięki za docenienie :*
Wiktoria D.
24 marca 2020 at 16:33Dokończę moją wypowiedź bo jeden komentarz mi nie wskoczył :(. Wracając.. mi pewnie przydałby się taki plan ale ja o nim zapomnę jednak słowo się rzekło! Być może żaba zje mnie a nie ja ją. Uczymy się na błędach a ja wiem że jeszcze nie jeden popełnię.
A więc dziękuje Tobie za ten wspaniały post który dał mi dużo do myślenia szczególnie w tym czasie gdzie mam dużo wolnego a może powinnam go inaczej zorganizować.Właśnie teraz idę to rozplanować i myśle że się na bank uda!
Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo zdrówka ❤️
Wiktoria D.
24 marca 2020 at 16:35Komentarz się jednak dodał więc potraktuj te dwa pierwsze jako jeden.Nie zauważyłam go i napisałam praktycznie dwa razy to samo 🙁
Kamila Sikorska
24 marca 2020 at 16:48Z reguły jestem bardzo zaplanowaną osobą ale niestety nie raz mam takie chwile załamania że szybko tracę motywację przez co następnego dnia okazuję się że jednak nic nie zrobiłam a to z dnia na dzień się gromadzi…Przyznaje się bez bicia jestem leniuchem i potrzebuje takiego mocnego kopa żeby się za coś zabrać.Ostatnio przez ten cały nawał nauki spowodowany moim lenistwem (bo przecież są „ferie”) nie zrobiłam nic i potem bardzo tego żałowałam .Jeżeli ktokolwiek to przeczyta PROSZĘ NIE BRAĆ PRZYKŁADU ZE MNIE skończyło się na tym że siedziałam jakieś 8 godzin i nadrabiałam a kosztowało mnie to conajmniej dziesiątki kaw hahah…cóż. Kaju potrzebowałam trochę twojej pomocy i dziękuję że poświeciłaś swój czas żeby mi odpisać, to naprawdę mi pomogło bo już gubiłam się w tym wszystkim. Czasem potrzebuję „słowa” od drugiego człowieka żeby powiedział mi co robię źle .
fotografka
24 marca 2020 at 19:08Kamilo! Ma głębokie przekonanie, że to wcale nie lenistwo Ci dokucza! Serio! Odbieram Cię jako raczej pracowitą osobę. Jeżeli teraz odczuwasz niechęć do jakiejkolwiek pracy, to jest spore prawdopodobieństwo, że to nie wynika z lenia a z obniżonego nastroju spowodowanego okolicznościami. Dotyka nas to wszystkich. Warunki są trudne, możliwości ograniczone – więc łatwo przychodzi olanie wszystkiego. Ale założę się, że to nie Twoja wrodzona cecha a po prostu czasowe zniechęcenie okolicznościami przyrody 😉
Magda Wiśniewska
24 marca 2020 at 18:51Uważam, że to co napisałaś Kaju jest bardzo przydatne nam w tak trudnym czasie jaki przeżywamy wszyscy, osobiście staram się rozplanować to co mam zrobić w danym dniu, ale czasami zdąża mi się zapomnieć, lub standardowo powiedzieć od następnej pełnej godziny zaczynam.
Dziękuję bardzo że dodajesz takie posty będę starać się wprowadzać w życiu twoje wskazówki :).
fotografka
24 marca 2020 at 19:11Trzymam ckiucki za Ciebie i za Was wszystkich. Dziękuję za każde miłe słowo. I nie martw się, jeśli czasem coś nie wychodzi – przez pierwszy rok takiej pracy cieszyłam się, jeśli połowę w ciągu dnia udało mi się zrealizować 😛 Dopiero po wieeeluuu latach stałam się w tym miszczem 😉 (na tyle, ze mogę się teraz wymądrzać 😉 )
Niska
24 marca 2020 at 18:57Twoje rady są bardzo pomocne i napewno większość z nich wcielę w życie. Rozplanowanie dnia bedzie bardzo użyteczne, mam młodszego brata, obowiązki w domu, mieszka u mnie jeszcze jeden gość który również jest uczniem i tony zadań domowych, zorganizowanie sobie dnia o wiele ułatwi nam wszystkim życie. Jakby nie patrzeć postaram się wykorzystać wszystkie twoje rady, napewno wiem że wczesne wstawanie będzie dodatkowym problemem bo w godzinach porannych kompletnie nie umiem się skupić
fotografka
24 marca 2020 at 19:12To wypróbuj jeszcze porę między 10 a 14 i 12 a 16 – zobacz, kiedy praca wychodzi Ci najszybciej i najłatwiej Ci się na niej skupić. Ale niestety zwykle jest to ranek 😉 Dziękuję za dobre słowo i trzymam kciuki za ogarnięcie całego domu w tym skomplikowanym czasie! :*
Gabryśka
24 marca 2020 at 23:57Uważam Kaju, że planowanie sobie dnia to bardzo dobry pomysł, szczególnie teraz, kiedy sytuacja jest bardzo trudna dla nas wszystkich i każdy musi się z nią zmagać. Twoje rady na pewno mi się przydadzą, szczególnie ta z żabą, bo baaaardzo często staram się unikać czegoś co mi się nie podoba, a potem i tak muszę to zrobić.
Dominika Domian
25 marca 2020 at 14:55Dzień Dobry Kaju szczerze powiem Ci że od tygodnia każdy mój dzień wygląda tak samo wstaje jem śniadanie ogarniam jakiś szybki wygodny outficik zazwyczaj jest to piżama bo wiadomo najwygodniejsza 🙂 i wracam do łóżka oczywiście zrobiłam zadania które odkładałam na ostatnią chwile i nagle okazało się że jest ich naprawdę sporo. Dziś do tej pory leżałam i się obijałam z moim pieskiem nie do wiary jak ona potrafi uspać jest taka cieplusia i milusia;) ale nagle coś mnie tak tchnęło żeby jednak wstać powiedziałam : „NIE KROPKA… NIE ŚPIMY WSTAJEMY CZYTAMY ” (ona nadal śpi…) no i tak się stało wstałam… przeczytałam twój tekst i powiem Ci że jest bardzo pomocny i postaram się wcielić ten plan w życie czasem brakuje mi motywacji do działania często też jak już się biorę za lekcje to chwilkę poczytam zadany temat i odkładam tłumacząc się zmęczeniem i odkładaniem to na „jak wstane” tylko że jak wstaje to już mi się nie chce… oczywiście pewnie na początku będzie ciężko szczególnie że za oknem piękne słoneczko 🙂 ale przecież nic nie przychodzi samo od tak leciutko niczym piórko wirujące na wietrze.Pozdrawiam cieplutko i życze dużo zdrówka
fotografka
27 marca 2020 at 18:02Baaardzo się cieszę z tego Twojego zwycięstwa nad samą sobą! Gratuluję. To ogromny krok. A gdy się zrobi już pierwszy to… potem jakoś pójdzie 😉 Mam nadzieję, że mimo upływu dni jakoś trzymasz się w ryzach i dajesz radę. I zachęcam do zmieniania piżamy na normalne ubranie 😉 😛 Nie z powodów higieny osobistej (chociaż oczywiście one tez są ważne) ale dlatego, że sama zmiana stroju wprowadza nas w inną rolę 😛 Trzymam kciuki za wcielanie planu i powodzenie wszelkich akcji! 🙂 Buziaki i uściski 🙂
Maja studenna
25 marca 2020 at 16:50Szczerze nigdy nie planowałam wszystko robiłam na spątanie zdarzyło się czasami zrobić coś na ostatnią chwile i nie zawsze udało sie to zrealizować poczym przez pewien czas zaczęłam sobie wszystko zapisywać co zrobić, kupić itp próbuję się trzymać tej zasady bo szczególnie teraz w tym trudnym czasie dla nas wszystkich musimy pamiętać, że trzeba prace domową odrobić, oddać ją na wyznaczony termin aby potem nam się to nie gromadziło i żebyśmy mieli czas dla siebie. Twoje rady są naprawde bardzo przydatne😀
fotografka
27 marca 2020 at 17:58Cieszę się, że jakkolwiek mogłam pomóc. Mam nadzieję, że planowanie będzie Ci szło i że szybko przekonasz się, że jest to mega pomocne i pozwala lepiej wykorzystywać czas i nie robić sobie zaległości. Trzymam za to kciuki i jakby co, to pozostaję do Waszej dyspozycji 🙂
Weronika Z
26 marca 2020 at 10:23Dzień wcześniej przed tym jak udostępniłaś nam swoją wypowiedź udało mi się zrobić to co miałam od razu jak tylko wstałam i się ogarnęłam. Zrobiłam wtedy mnóstwo innych rzeczy których zazwyczaj nie robię bo mi się po prostu nie chce. A zdarza mi się to baaardzo rzadko. Na następny dzień przeczytałam to co napisałaś i nagle jakby mnie olśniło i dopiero dotarło że o kurczę faktycznie tak jest. Planowanie w punktach zauważyłam, że nie wychodzi mi najlepiej. Przeważnie na sporządzeniu listy się kończy. Ale gdy już na poczatku dnia „zjem tą żabę ” tak jak napisałaś dostaję takiego kopa energii. Wtedy też automatycznie przypomina mi się reszta rzeczy które miałam zrobić i zabieram się za nie sama z siebie z większym zapałem i chęcią do wszystkiego. Ale wiadomo zawsze coś może umknąć więc tak czy inaczej warto sobie zapisać. Z tym wstawianiem rano to świetna sprawa ale z tym też mam problem gdyż jestem po prostu leniwa. Ale jak zmuszę się żeby wstać od razu jak tylko się obudzę bez żadnego ale jest dużo lepiej. Bo jak poleniuchuje to potem jeszcze bardziej nic mi się nie chce i jak już muszę coś zrobić zajmuje mi to o wiele więcej czasu bo nagle ten kwiatek w doniczce na parapecie staje się tak bardzo interesujący jak i widok za oknem albo przecież trzeba sprawdzić na telefonie teraz natychmiast co to za powiadomienie przyszło. A tak za nim się obejrzę minie pół godziny a naczynia dalej nie pozmywane czy zadanie z matmy samo się nie zrobiło przez ten czas tak jak wspomniałaś. A jak wejdę już w ten nurt działania to nawet telefon mi nie przeszkadza bo koleżanka najwyżej poczeka chwilę a jak to coś pilnego to przecież zadzwoni i nie muszę natychmiast jej odpowiedzieć i przy okazji zerknąć na mnóstwo innych kompletnie bezsensownych pierdół. Ale spróbuję jeszcze chociaż mniej więcej rozplanować sobie w czasie obowiązki i wcielić w życie resztę rad od Ciebie. To bardzo miłe z Twojej strony że poświęciłaś swój czas i włożyłaś tyle wysiłku żeby napisać do dla nas. Dziękuję i pozdrawiam cieplutko.
fotografka
27 marca 2020 at 17:53To dopiero zbieg okoliczności!!! 😀 Z tym leniuchowaniem teraz to trudna sprawa :O BO z jednej strony ono może wcale nie wynikać z lenistwa samego w sobie, tylko z tego, że okoliczności są teraz trudne i wszyscy mamy znaaacznieee mniejszą motywację do jakiegokolwiek produktywnego działania. To normalne i troszkę trzeba sobie czasem też dać na looz 😉 A potem ogarnąć się i zrobić to, co trzeba i jak trzeba i kiedy trzeba 😉 Trzymam kciuki, żeby wszystko zaczęło Ci wychodzić! 🙂 Powodzenia! 🙂
Paulina
26 marca 2020 at 10:25W mojej głowie: „Zgadzam się w 100%- planowanie to mega dobra sprawa, ale jakimś cudem nawet gdy kupiłam sobie kilka razy kalendarzyk do chociażby zapisywania kiedy będzie sprawdzian, to każdy z tych kalendarzy do dziś jest pusty 😒 Moze kiedyś mój umysł wreszcie dorośnie i zmotywuje się żeby te kalendarze w końcu uzupełniać.”
Tymczasem Kaja: „Myślicie sobie: „łeeee…. to takie… dla dorosłych!”.”
Ups
Moim złotym sposobem na zrealizowanie wszystkiego co muszę jest uwaga : NUDA. Dajcie mi 14 dni kwarantanny, a ja już drugiego dnia wysprzątam cały dom, pobawię się z psem, odrobię prace domową a o 23 stwierdzę ze przepisze sobie zeszyty żeby były ładniejsze xD tylko tu jest haczyk bo MOŻE gdybym zaczęła sobie zapisywać jakie lekcje mam do odrobienia….to ten komentarz pojawił by się tu już pare dni temu a z angielskiego nie stworzyłoby się milion zaległości i talerz żab do zjedzenia -.-
fotografka
27 marca 2020 at 17:49NUDA…. Bosz… ja już nie pamiętam jak to jest!!! :O Ponudziłabym się tak bardzo baaardzooo chętnie 😉 No ale! Trzymam kciuki za to, żeby udało Ci się rozpocząć przygodę z planowaniem i wcielaniem planów w życie 😉 I oczywiście za to, żeby już nigdy nie robiły Ci się zaległości 😛
Matylda :)
26 marca 2020 at 10:56Kaju! Piszesz bardzo ciekawie i pomocnie, uważam że masz rację. Zaskakuje mnie to że możesz tak łatwo rozplanować sobie dzień, w moim przypadku jest praktycznie nie możliwe, chociaż na pewno pomogło by mi ułożyć trochę swoje roztrzepane życie. „Zjedz tę żabę!” – pomysł świetny jeśli chodzi o robienie cięższych rzeczy najpierw (tak samo jak bardzo podoba mi się tytuł), jednak czasami jest dla mnie „przełknięcie takiej żaby” (a ostatnimi czasy coraz ich więcej). Wczesne wstawanie? Na pewno masz rację z tym, że nasze mózgi lepiej pracują rano, ale jak tu wstawać rano gdy masz „wolne” jeśli pobudka i zwleczenie się z łóżka o 6 rano w czasie szkoły było mordęgą (bo jestem typem człowieka który uwielbia filmy i książki, a jak się wciągnie to przepada). Hm Ergonomia.. planowanie to coś co pomogło by mi zaoszczędzić czas i teraz już wiem co należy zmienić w swoim życiu, dziękuję! Jeszcze tak odnośnie skupienia. Czasami nawet pisanie do ludzi „nie przeszkadzaj mi robię lekcje/oglądam film” niestety nic nie daje, przynajmniej w moim wypadku. Nie wiem jak tobie ale mi np. muzyka pomaga się skupić i zapamiętać wiele rzeczy (niestety gust mój a mojej mamy się różni więc często wszystko robię w przytłaczającej ciszy). Czy ta odpowiedź nie jest za długa? Bo się troszkę rozpisałam…. w każdym razie pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego odnalezienia się w tym nowym świecie 🙂
fotografka
27 marca 2020 at 17:47Bardzo się cieszę, że znalazłaś jakąś perełkę dla siebie 🙂 I to ciekawe, bo ja Ciebie postrzegam jako osobę mega ogarniętą 😉 A Ty piszesz, że masz „roztrzepane życie” :O Trzymam kciuki za powodzenie wcielania tego, co Ci się spodobało i co może Ci się udać 🙂 Gdybyś potrzebowała w dopracowaniu tej Twojej ergonomii, to śmiało dawaj znać 😉
Martyna Car
26 marca 2020 at 14:14Uważam że, to co napisałaś może pomóc wielu osobom w rozplanowaniu swojego dnia. Ja tak jak teraz jest kwarantanna to nie planuje zbytnio co będę robić. Wygląda to tak że rano ćwiczenia, kąpiel, jedzonko, lekcje, popykać w gierkę albo coś innego film jakiś albo książkę poczytać, ogarnąć domek. Teraz może nie planuje zbytnio aż tak ale ogółem lubię mieć wszystko zorganizowane. Gdy spotykam się z większą ekipą i mamy gdzieś iść to zazwyczaj ja planuje o której , gdzie,co i jak więc jest plan i nawet się go trzymamy. Tak samo jak gdzieś wyjeżdżam z rodzinką to ja planuje co możemy zwiedzić i tak dalej. Organizowanie swojego dnia jest bardzo pomocne tak jak napisałaś mamy więcej czasu dla siebie jeśli zorganizujemy swój dzień. Lecz planowanie czasem staje się nudne więc potrzeba spontanu czyli będzie co będzie i również lubię tą formę dnia. Do swojej wypowiedzi chciałam dodać że bardzo fajnie napisałaś hmm.. nie wiem jak to nazwać bloga? Niech będzie haha, jest bardzo przejrzysty i fajnie się go czyta, nie dość że fajnie się czyta to jak pisałam wyżej seriooo może komuś sie mega przydać. Pozdrawiam Cię Cieplutko Kaju.
fotografka
27 marca 2020 at 17:45Spontan jest baaardzooo potrzebny w życiu – jest zdrowy i dobry po prostu. Ale trudno całe życie lecieć na spontanie 😉 Jak zwykle trzeba znaleźć złoty środek między planowaniem a spontanicznymi decyzjami 😉 Baaardzoo Ci dziękuję za miłe słowa. I tak – to jest oficjalnie mój blog 😉 😛 Więcej tu postów, które mogłyby Ci się spodobać 😀
Paulina
26 marca 2020 at 15:32Uważam te rady są bardzo pomocne i w sumie bardzo fajny pomysł ale nie umiem trzymać się tego wszystkiego zwłaszcza, że lubię długo pospać i jestem ogromnym leniem. W czasie kwarantanny już szczególnie, praktycznie całymi dniami leże w łóżku i jak już naprawdę muszę zrobić coś ważnego wtedy wstaje. Ale może właśnie to ten moment aby coś zmienić :0 Spróbuje zaplanować sobie kilka dni i zobaczę jak mi pójdzie trzymanie się takiego planu. Pozdrawiam! 🙂
fotografka
27 marca 2020 at 17:42Wyznaczenie sobie celów na każdy dzień – bardzo pomaga podnieść się z łóżka. Ale też weź pod uwagę to, że sytuacja teraz jest mega szczególna i wszyscy przeżywamy „obniżenie nastroju”, co się wiąże z obniżoną motywacją do działania, czy czegokolwiek 😛 I z jednej strony – poddanie się temu i trochę politowanie się nad sobą i zamknięcie się na chwilę w swojej skorupce pod kołderką – nie jest złe. Ale niestety praktykowane na dłuższą metę może przyprawić o stany depresyjne :O Czasem więc lepiej przezwyciężyć swoje zniechęcenie (i nie, to nie jest lenistwo 😛 ) i „zmusić się” do wstania, bo to już sprawi, że reszta pójdzie jak z płatka 😀
Martyna
26 marca 2020 at 16:15Bardzo piękne i zjawiskowe zdejcia bardzo przyciągają uwagę!😍
Martyna
26 marca 2020 at 16:20Bardzo piękne zdjęcia zjawiskowe można dużo z nich odczuć
Żmija
26 marca 2020 at 17:46Szczerze mówiąc to od samego początku próbowałam robić wszystko tak, aby mieć czas dla siebie, mieć czas na naukę i móc pomóc domownikom w wykonaniu podstawowych czynności w domu. Niestety bardzo szybko okazało się , że nie ZAAAWSZE zorganizuje swój czas na tyle dobrze by na spokojnie robić to co zaplanowałam na dany dzień 🙄 Mam nadzieję, że z biegiem czasu (choć mam nadzieje, że obecna sytuacja unormuje się jak najszybciej) nauczę się organizować swój czas na tyle dobrze, aby nie wściekać się na siebie samą 😀 Życzę Ci dużo zdrówka i spokoju! ☀️
fotografka
27 marca 2020 at 17:37Dobra umiejętność planowania jest (tak, jak każda inna) – do nauczenia, wypracowania. Trzymam kciuki, żeby już wkrótce udało Ci się zaplanować dzień tak, by ogarnąć wszystko i jeszcze z wolnego skorzystać 🙂 Powodzenia! 🙂
Martyna
26 marca 2020 at 20:37Piękne zdjęcia, bardzo zjawiskowe, wrzucają się w oczy, dużo można odczytać ze zdjęć!
Marzena
27 marca 2020 at 00:22Szczrze mówić planowanie nigdy nie było moją mocną stroną, zawsze zostawiłam wszytko na ostatnią chwile, przez co wiadomo ze nie zawsze udawało mi sie wyrobić w czasie. Odkąd ogłosili kwarantanne zrobilam liste rzeczy do zrobienia do szkoły bo wiedzialam ze będzie dużo materiału, którego sama nie ogarnę. Z listą jest o wiele proście, widzę dokładnie co muszę zrobić danego dnia. Jak tak pisałaś, jeżeli zacznie sie od „zjedzenia żaby” ma sie naprawdę super power w sobie ze można zrobić więcej niż sie chce, dziś nawet tego doświadczyłam, zrobilam to co miałam zamiar zrobić w weekend i teraz ta myśl ze mam wolne 2 dni do robienia „nic” po prostu mnie cieszy. Pisałaś tez ze skupienie jest bardzo ważne, tez tak uwazam 😁. Widzę to po sobie, kiedy usiądę z długopisem, kartka i materiałem do opracowania i odetnę sie od zewnętrznych pokus, włączę sobie na przykład jakaś muzyczkę w tle to wiem że zrobię dany temat szybko a potem będę miała satysfakcję ze zostało mi trochę wolnego czasu na jakiś serialik czy gierkę. Jestem osobą początkująca w organizowaniu swojego czasu wiec wielkie dzięki Kaju bo jestem pewna ze ten wpis jeszcze mi sie przyda.😆😉
fotografka
27 marca 2020 at 17:35Cieszę się, że Twoje odczucia są zbieżne z moimi doświadczeniami i z tym, co piszę autor tej książki! 🙂 Mam nadzieję, że te rady, kiedy już zaczniecie je na spokojnie wcielać w życie, rozwiążą wiele Waszych problemów organizacyjnych. I że już niedługo zobaczymy się wszyscy cali i zdrowi (fizycznie i psychicznie 😉 )
Antek
27 marca 2020 at 10:32Coś takiego to źródło wielu cennych informacji nigdy nie sądziłem ze będę robił zdjęcia a jednak jest to całkiem spoko i ogólnie ładne zdjęcia dają sporo do myślenia
fotografka
27 marca 2020 at 17:32Bardzo baardzooo się cieszę, że tak się zmieniło Twoje nastawienie od początku roku. Trzymam kciuki za powodzenie i wcielanie rad w życie! 🙂
Patrycja Piech
27 marca 2020 at 10:47Woooow Kaju , że chciało Ci się to pisać 🤪. Podziwiam Cię za wszystko co dla nas robisz i ile w to poświęcasz a my czasem nie potrafimy tego docenić . Mimo obowiązków potrafisz znaleźć czas dla samej siebie . Ja natomiast nigdy nie byłam w stanie ułożyć sobie takiego planu dnia, zawsze wolałam spontan ale nie zawsze wychodziło to na dobre 😐 przez tą całą spontaniczność zapomniałam o bardzo ważnych rzeczach odgrywających w moim życiu . Ciągle byłam w swoim świecie , znajomi itp . Stwierdzam że to największy błąd jaki popełniałam ! Czas wziąć się konkretnie za siebie i patrzeć w przyszłość konkretnie 😉 Jesteś takim przykładem mimo różnicy wiekowej dla mnie i myśle że dla innych też 🤪🤪.
Jesteś naprawdę wspaniałaaa , nie mam pojęcia jak się Tobie odwdzięczymy za to wszystko . Taka nasza druga mama 🙂
fotografka
27 marca 2020 at 17:31Oj tam oj tam 😉 Cieszę się, że jakkolwiek udało mi się napisać coś sensownego, co (jak to przynajmniej wskazują Wasze wypowiedzi 😉 ) na serio może ułatwić Wam życie! Di szybkiego zobaczenia! 🙂
Sylwia
27 marca 2020 at 12:21Ja nie jestem za planowaniem czegokolwiek, wolę bardziej spontany, ale powiem szczerze zaczęłam to trochę stosować w swoim życiu, mianowicie, odrabianie lekcji z przerwami to faktycznie pomaga, lepiej się pracuje. Jestem bardzo zadowolona z tego poradnika, daje dużo do myślenia i na prawdę warto chociaż troszkę z niego skorzystać 🤗
fotografka
27 marca 2020 at 17:30Bo naprawdę nie chodzi o to, żeby sobie całe życie zaplanować 😉 miejsce na spontan też musi być! to zdrowe i potrzebne 🙂 Ale tam, gdzie są obowiązki – planowanie mega ułatwia sprawę 😉 Powodzenia w tym skomplikowanym czasie!
Maja Cicha
27 marca 2020 at 18:11Muszę przyznać że u mnie planowanie działa tylko przez dwa dni, później zaczynam o wszystkim zapominać żeby na przykład zapisać co miałam zrobić. Chociaż takie planowanie szczególnie teraz przy domowej nudzie która nie ma końca może być miłą odskocznią. Niesamowite że nawet na odległość potrafisz tak się o nas troszczyć żebyśmy nie wydziczeli ♥️♥️
fotografka
27 marca 2020 at 18:27O matko! Maju! Nie dziczej, proszę! Twój brat już jest wystarczająco dziki za Was dwoje 😉 Wiem, że to niesprawiedliwe, że jesteś ograniczana jego obecnością w tej szkole. Ale moja perspektywa jest taka, że ja Cię uwielbiam dokładnie taką, jaką jesteś i nie wiem, czy umiałabym lubić Cię inną 😉 Powodzenia w ogarnianiu się! 🙂
Martyna
27 marca 2020 at 20:05Po przeczytaniu twojej pracy Kaja dostałam dużego kopa! Bo to co napisałaś o tej żabie to jestem ja tylko zjadana przez tą żabę 🙁 Zrozumiałam że jednak ważne jest rozpisanie sobie dnia! Zawsze uważałam że jak to zrobię to i tak nie będę się do tego stosować… Ale teraz jak patrzę to zawsze zapominam co miałam zrobić w ciągu dnia coś ważnego albo nawet i mniej i to ciągnie się kilka dni a nawet miesięcy w sumie wychodzi moje lenistwa.. A co do sytuacji co teraz sie dzieję dla mnie to tragedia bo nie lubię siedzieć w domu lubie być na powietrzu spacerować:/ Ale wiem ze jesli teraz sie to przesiedzi to wróci wszystko do normy ale ludzie muszą sie do tego stosować… Na koniec chce ci podziękować za to że napisałas to dla nas mi to duzo dało do myślenia i przepraszam bo ja to zle zrozumiałam i myślałam że chodzi Ci o skomentowanie zdjęć:D ale jak mówiłam foty są super! DZIĘKUJĘ mam nadzieję że ten czas też spędzisz dobrze i spokojnie!
Adaś
27 marca 2020 at 20:28Przede wszystkim muszę pochwalić bardzo luźny styl pisma i podejście do czytelników w pewnym sensie twarzą twarz, bez zbędnej powagi i kombinowania. To naprawdę już od początku wciągało mnie w dalsze czytanie i przy każdym śmieszkowym momencie się uśmiechałem. W części o byciu szefem samemu sobie odnajduję po części też samego siebie, i największy oddźwięk ma to właśnie w aktualnej sytuacji ze szkołami; mogę sam rozplanować sobie dzień, sam zabrać się o wybranej porze za naukę, mając pewność, że rozłożę wszystko co muszę zrobić w czasie i dniach tak, by na spokojnie się wyrobić. Już na początku całej tej karuzeli, gdy odwołano zajęcia, zacząłem ustawiać budziki średnio o 10. Bo takim jestem ludzikiem i jednak nie umiem funkcjonować jak wstaję za wcześnie, niezależnie od tego czy spałem 5 czy 15 godzin. Szach mat, jestem w tym malutkim procenciku. Więc wstawanie bezproblemowo o wspomnianej 10 jest dla mnie bardzo optymalne i pozwala zachować rytm dnia. To także przekładało się na trzymanie godzin posiłków, ćwiczeń, a także owej nauki. Wiedziałem w jakie dni mogę sobie robić całkowity luz od niej, a w jakie zabieram się za który przedmiot. Również od samego początku rozłożyłem sobie w odpowiednich folderach polecenia z przedmiotów, oznaczając je wpisami o terminie i temacie. Zaczęcie od tego bardzo pomogło mi z organizacją, przekładając to też na regularność w godzinach i rozplanowywanie wszystkiego tak, jak sam tego chciałem, mogłem idealnie wpadać w adekwatny rytm. Więc naprawdę dobrze udzielają mi się rady w tej sferze, niezależnie czy połowę wdrożyłem wcześniej czy też nie. ^^
Mówiąc najogólniej to tak, bardzo istotne jest przejście pozornie najtrudniejszego zadania na samym początku. Tak w sumie słyszałem już od wielu osób, że najpierw powinno się robić to co jest największe i najcięższe, a potem zostaną same przyjemne rzeczy i wszystko dużo łagodniej zleci. A jak już coś było trudne, to mogłem z resztą osób komunikować się bez większego problemu o niemal każdej porze. To rzecz jasna nawiązując bez przerwy do aspektów edukacyjnych;D No i muszę odnieść się, co najważniejsze – choć nie wiem już ile razy używałem tego słowa w całym tekście – do tematu skupienia. Wiem po sobie, że zależnie od dnia i pory umiem podczas przykładowo czytania wyłączyć się i względnie dobrze ignorować bodźce dookoła. Ale gdy nie trafiam w czas to nawet niezbyt głośna rozmowa osób obok całkowicie wybija mnie z rytmu i muszę jedno zdanie czytać pięć razy. Tak więc też tutaj ta rada także jest bardzo dobra. O odpowiednim „przygotowaniu” naprawdę warto pamiętać. Zresztą, o każdym słowie jakie przeczytałem warto pamiętać. Wszystkie te „podpunkty” są wyciągnięte czysto z życia i w perspektywie to niby nic, a w praktyce są naprawdę użyteczne i potrafią pomóc zachować tempo każdego dnia.<3
paulina kłos
28 marca 2020 at 18:58Po pierwsze piękne zdjęcia, a po drugie planowanie to jest dobry pomysł bo można szybciej skończyć to co ma się do drobienia i o niczym nie zapomnieć. Ja na co dzień staram się z tego korzystać ale nie zawsze się da.
klaudia guz
31 marca 2020 at 14:50na wstępie muszę wyrazić wielki szacunek, pokazujesz, że naprawdę sie nami interesujesz, chcesz dbać o nasze dobro i pomagać w rozwiązywaniu problemów. to super miłe, w końcu nie każdemu nauczycielowi chciałoby się poświęcać swój wolny, prywatny czas na takie coś. a teraz do tematu, planowanie, coś czego prawie nigdy nie robię, ogromny błąd (zdaję sobie z tego sprawę). zapewne wiele razy zaoszczędziłabym mnóstwo czasu i na pewno dobrze bym na tym wyszła. teraz jak mamy lekcje wg planu i trzeba rano wstać to i tak nie jest tak źle jak było wcześniej (wstawanie o 12 i zanim się obejrzałam był już wieczór). co do robienia najpierw mniej przyjemnych rzeczy, w pierwszej kolejności obowiązki, poźniej przyjemności. akurat tego się stosuję, przychodzi mi to wręcz naturalnie, chyba tak jak wielu ludziom. nie jestem w stanie zbytnio czerpać przyjemności z czegokolwiek mając wrażenie, że coś nade mną „wisi” i że zaraz muszę zrobić coś ciężkiego, coś czego nie lubię. metoda sera szwajcarskiego, jest to dobre jak pilnuje się czasu tak jak wspomniałaś. ja jestem osobą, która robi milion rzeczy na raz. praca domowa z matematyki, w między czasie jakiś filmik na yt, telefon do koleżanki, czy robienie jedzenia. i tych przerw też nigdy nie planuję, robię je nagle i na nieokreślony czas, przez co bardzo dużo go tracę. twój wpis Kaju dał mi trochę do myślenia oraz motywacji, myślę, że w najbliższym czasie się „ogarnę” i zacznę planować;)
buziakii
Kuba Świeczkowski
1 kwietnia 2020 at 01:35Bardzo ciekawy artykuł i osobiście bardzo mi sie podoba, i chodź mówi o rzeczach już znanych, jak właśnie to że trzeba organizować se dzień to jednak opisanie tych rad w takiej formie jest baardzo fajne a przede wszystkim, dobrze się to czyta
Duszyński Mateusz
1 kwietnia 2020 at 16:31Po przeczytaniu tekstu stwierdziłem że zawiera on wiele cennych rad. Napewno jedną z nich postaram się wprowadzić w swoje życie. Rozplanowanie dnia napewno ułatwi mi spełnienia swoich obowiązków, w tak trudnym czasie ciężko jest pogodzić naukę w domu z obowiązków jakie każdy w nas posiada. Jestem osobą która zawsze robi wszystko spątanicznie nigdy niczego czego nie planuje ale od jutra to się zmieni w życie wchodzi zasada planowania dnia. Twoje rady napewno mi się przydadzą i postaram się je wykorzystać w jak najlepszy sposób.
Wiktor
2 kwietnia 2020 at 13:19Tak, planowanie jest bardzo fajną rzeczą, jednak ja wolę zdecydowanie spontan. Poza tym postaram się wykorzystać jakieś rady z owego tekstu bo jest w nim wiele cennych rzeczy. Pozdrawiam!
Patrycja Horn
5 kwietnia 2020 at 20:48Jeżeli chodzi o planowanie, to jest to moja mocna strona, lecz jak wiadomo nie zawsze da się wszystko zaplanować, czasami może stać się coś nagłego, co spowoduję ich nagłą zmianę.
Zjedzenie żaby, jest to bardzo fajna metafora, co do Naszego życia, ja robię sobie np. checklistę i odhaczam sobie po kolei to co zrobiłam, kiedy mam ustalone z góry to co mam zrobić, jest mi zdecydowanie łatwiej to zrobić kiedy mam to rozpisane na kartce, czy w notatniku w telefonie. Polecam to każdemu.
Natomiast metodę z serem szwajcarskim stosuję na co dzień, kiedy np. mam do pozmywania cały zlew naczyń, wtedy dzielę sobie to na części w zależności od ilości naczyń do pozmywania, ta metoda jest bardzo fajna, gdyż jak kiedyś bardzo nienawidziłam zmywać naczynia, tak teraz odpalam sobie muzykę i brud z talerzy zmyka w mig.
Julita
7 kwietnia 2020 at 23:20Naprawde miło mi się to czytało. Od początku kwarantanny, próbuje się zmotywować do zrobienia wielu rzeczy, które nie oszukujmy się, mogę zrobić w domu. Mam momenty gdzie myślę : tak to ten dzień, dziś zrobie wszytko… i faktycznie może i to robię, ale potem mój zapał gdzieś się ulatnia. Nie jestem do tego przyzwyczajona przez to, że w normalnym trybie życia pracuje bardzo produktywnie i to mój największy problem, że przez większość czasu siedziałam i nie robiłam nic. Przez to miałam duże wyrzuty sumienia i dalej nic nie robiłam i zatoczyłam się w błędnym kole. Teraz jest troszkę lepiej i Twój post jak i Wasz filmik bardzo mnie pocieszył. Co do planowania bardzo się zgadzam! Sama to praktykuję i naprawdę pomaga. A co do ,,żaby,” nie słyszałam o tym wcześniej ale coś w tym jest. Ciesze się, że jesteśmy z tym wszyscy razem i mam nadzieję, że dalej będziemy się wspierać i to przetrwamy!
Buziaki!
Kasia G.
10 kwietnia 2020 at 19:50Uważam Kaju, że planowanie sobie dnia to bardzo dobry pomysł. Sama po pierwszym tygodniu nauki zdalnej nie umiałam się odnaleźć. A później się przejmowałam nagromadzeniem prac. Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie znaleźć w internecie kalendarza który by miał sporo miejsca na ewentualne zapiski.
Dziękuje Ci za ten post, dzięki niemu dużo łatwiej mi zorganizować czas😊
Amanda
11 kwietnia 2020 at 23:55dziękuje za twoje rady. wcześniej nie myślałam nad tym by cokolwiek zapisywać, ale dzięki temu że teraz to robie ułatwiło mi to w życiu i nie jest już tak chaotycznie jak wcześniej było a teraz w tym trudnym czasie mi sie to bardzo przydaje
Roksana soból
19 kwietnia 2020 at 17:05Taki plan dnia to super sprawa,zaplanowane krok po kroku to co mamy do zrobienia .ja nie umiem zaplanować tego co mam do zrobienia ,najczęściej robie jedno a myślę już o kilku innych sprawach .niestety nie jestem zorganizowaną osobą raczej „trzepak” mówi o mnie rodzina z reguły jestem osobą leniwą .nie umiem zaplanować swojego dnia ,szybko się poddaje ,licząc na pomoc innych ,a tobie zazdroszczę ,że umiesz tak zaplanować swój dzień . gdy dłużej nad tym myśle uważam że dobrze by było mieć chociaż w połowie mieć tak zaplanowany każdy dzień i być tak zorganizowaną osobą jak ty samo napisanie tak dużego i oprzernego planu dnia jest nielada wyczynem .